inicio mail me! sindicaci;ón
 

Gdyby Chmielewska pisała fantasy…

Nałóg dzisiaj znowu dał się we znaki. Stojąc przed perspektywą oczekiwania na małżonkę, która w wielkim wielkim mieście robiła dzisiaj zakupy oraz faktem, że lodówka generalnie stoi pusta, musiałem czymś sobie zająć popołudnie i jak się w tej chwili okazuje, początek nocy.

Tak więc w drodze do domu nawiedziłem księgarnie. Schemat postępowania mam bardzo prosty, typuję jakąś ładnie wyglądającą i zapowiadającą się książkę i jeżeli przypadnie mi ona do gustu, czytam później całą twórczość danego autora. Tak było z Wolskim, Łukjanienką i paroma innymi autorami. Z racji posuchy ogólnej (z Wolskiego zostało mi wyglądające na ciężko strawne “Nieprawe łoże” a “Dzienny patrol” Łukjanienki będzie miał wznowienie w lipcu) po wejściu do księgarni tępym wzorkiem zacząłem przeglądać zawartość półek z napisem “fantastyka”. No i padło na pewną autorkę…

No i tutaj wchodzi ta tytułowa Chmielewska. Osobiście nie znam osób które umieją i lubią czytać które nie czytały Chmielewskiej. Co prawda ostatnio jest trochę mdła i przejedzona, ale “Klin”, “Lesio”, czy wydłubywanie łyżeczką dziury w ścianie celi w “Całym zdaniu nieboszczyka” zapamiętam do końca swoich dni. I taka jak Chmielewska w sumie jest i Ewa Białołęcka. Wpadła mi w ręce książka “Wiedźma.com.pl”. Okej, na początku całkiem miło, luźny język, ale po jakimś czasie zrobiło mi sie trochę jakoś dziwnie. Książka była zbyt łatwa i zbyt śmieszna. Główna bohaterka (rodem z nowoczesnych kobiecych powieści) ciągle używa Google, narzeka że nie ma Wikipedii pod ręką żeby sprawdzić gatunki drzew i w dodatku widzi umarłych. Owszem, dosyć bezczelny ton jest łatwo zjadliwy dla osób w wieku 20+, ale ja chyba już jestem zbyt blisko magicznej liczby 30 żeby na dłuższą metę mi się to podobało. Autentycznie, gdyby Chmielewska miała pisać fantasy, nazywałaby się Białołęcka. W dodatku ten bardzo kobiecy punkt widzenia oraz usilne starania wepchnięcia internetu i kultury sieci na łamy opowieści.

Oczywiście książkę w końcu przemęczyłem do końca (szkoda by było pieniędzy) ale teraz już wiem że autorka nie podzieli losów pozostałych artystów z mojego regału. Chyba że moja żona nagle zamiast wieczornego cięcia komara (kładzie się spać o 21, niewierna) stwierdzi że musi coś poczytać. Wtedy Białołęcka zarobi jeszcze parę złociszy. Ale już nie na mnie.

Podsumowując - masz do 25 lat, jesteś kobietą? Spróbuj, powinno się spodobać.

Ewa Białołęcka - Wiedźma.com.pl, Fabryka Słów 2008, ISBN: 83-60505-93-9

Skomentuj