Łukjanienko się skończył, Wolski w swoich nowych książkach (”Nieprawe łoże” i “Noblista“) już nie jest już tym samym Wolskim jakiego lubię, po Białołęckiej się przejechałem równo. Wniosek? Trzeba szukać nowej ofiary. Parę wizyt w księgarni i w końcu się zdecydowałem. Tym razem padło Andrzeja Ziemiańskiego. Dorwałem jego zbiór opowiadań pt. “Zapach Szkła“. Nie udało mi się zmęczyć całości, ale widzę już, że ten autor ma szansę na zapełnienie pustych pozycji na moich półkach z książkami.
A jak Ziemiański pisze? Jego styl nawet mi odpowiada. Postaci kreowane przez niego może nie są aż tak głębokie jak u innych autorów, ale przecież to dopiero zbiór opowiadań. Może nie wciąga to tak jak Patrole Łukjanienki, ale jest nadal dowcipnie i… “polsko”. Idee opowiadań całkiem ciekawe (chociaż motyw “Bomby Heisenberga” i “Legendy” przypominają trochę, lecz nadal luźno, Matrixa) i nie oklepane.
Podobnie jak Wolski, Ziemiański jest zakochany w swoim rodzinnym mieście - Wrocławiu (Wolski w warszawskim Aninie).
Konkludując, Ziemiański dostał u mnie plusa na starcie z taryfą ulgową za to że czytam zbiór opowiadań. Mam nadzieję że jak wybiorę którąś z jego powieści, będę zadowolony z dobrego wyboru.