inicio mail me! sindicaci;ón
 

Wieczorne narzekanie

Mawiają, że to dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Ja mam inne zdanie. Chęci jak chęci, ale nadal trzeba je w jakimś mniejszym czy większym stopniu posiadać. Dodatkowo, chcieć == móc. A więc, jeżeli ktoś ma dobre chęci, oznacza najczęściej że jest w stanie spełnić swoje chęci. Natomiast obietnice… No cóż, nie trzeba nawet mieć dobrych chęci. Ba! Wystarczy nawymyślać. Ale do rzeczy…

Nie mieszkam w jakiejś tam zapomnianej Polsce B. Mieszkam praktycznie w samym centrum tego pieprzonego kraju. I mimo tego że mieszkam w mieście posiadającym circa 16k mieszkańców, to okazuje się, że do ścisłego centrum warszawy (z premedytacją pisanej z małej litery) mam bliżej niż połowa Ursynowa. Do granicy warszawy mam w linii prostej 1300 metrów. I nie chodzi tu o granice w środku pola, tylko normalnie ucywilizowaną część warszawy, gdzie jeżdżą autobusy miejskie. Mimo to, czuję się jakbym mieszkał na bagnach w okolicach Tykocina.

Dlaczego? Bo nikt w tym pieprzonym kraju, na fali zachwytu jakimś tam konkursem kto bardziej finezyjnie kopie kawał flaka, nie pomyśli o działaniach lokalnych. Co z tego że do warszawy będzie docierać siedemdziesiąt albo i więcej autostrad. Co mnie obchodzi trzydzieści lotnisk, dwadzieścia nowych linii metra i cztery stadiony? Po co mi to? Jak nadal będę musiał się tłuc do pracy po ulicy po której przejechanie możliwe jest a) w czasie minimum 60 minut -lub- b) tracąc przy tym kołpaki, tłumik, kapsle z kół i pasażera. Tak, ja wiem, samochodem to nie jest ekologicznie, ekonomicznie, ekocośtam. To informuje. Z buta nie będę 6km do stacji kolejowej zasuwał. No bo, przecież to byłoby coś nie tak, gdyby takie koleje mazowieckie puściły więcej niż dwa pociągi na dzień z Wołomina w kierunku centrum warszawy. Nie, jakiś kawał palanta wymyślił sobie że jeden pociąg będzie około 8:00 na śródmieściu a drugi około 9:20. Po wała takie pociągi? Jak ani pierwszym do szkoły, ani drugim do pracy. Dzięki temu jeżdżę samochodem do najbliższej stacji w Warszawie. Ale koleje to w ogóle oddzielny temat na kiedy indziej.

Okej, będą obwodnice, autostrady, trasy ekspresowe. Tak, tylko czy któraś z nich będzie wybudowana w miejscu ulicy Budniczej? Poza tym, dzięki obwodnicom, dojazd do wawy skróci się. No, super. Bardzo kurwa miło, że mieszkańcy Wyszkowa będą mogli pospać godzinę dłużej ode mnie, oraz że kolejny Heniek z Wieśkiem porzucą swoje ziemniaki (a później ludzie narzekają że musimy kartofle z Chin sprowadzać) i przyjadą do stolicy pracować.

Żeby nie było, nie mam przeciwko przyjezdnym nic. Tak długo jak zachowują się normalnie, czyli do momentu w którym nie zacznie im przysłowiowa słoma z butów wystawać. Ale o tym też kiedy indziej.

Uf. Chyba mi trochę ulżyło…

Skomentuj