I po majówce
Co prawda będzie kolejna (22 święto, w czwartek) i pewnie z lepszą pogodą, ale na tą nadchodzącą zaplanowałem już inwazję rowerową na poligon. Tym razem udałem się do Jastarni. Co prawda pogoda dopisała tylko pierwszego dnia, ale opalanie się na plaży nie było moim głównym celem. Fakt, padało cało czwartkowe popołudnie i przez cały piątek. Natomiast w sobotę było już tylko pochmurno. Na szczęście, morze to nie jedyna atrakcja na półwyspie Helskim. Ja akurat zbyt wiele nie pozwiedzałem - trochę z braku czasu, trochę z lenistwa. Nastawiłem się także na trochę inne atrakcje (przejażdżka SA132). Nie mniej jednak, polecam fokarium w Helu oraz latarnię morską. W pierwszym wypadku, można mimo DP przy boku w pełni legalnie pogapić się na fajne foczki, w drugim, powspinać się z siedem pięter po wąskich schodach. Jeżeli macie ochotę pozwiedzać Gdynię, polecam popłynięcie do niej promem z Helu (taniej niż pociąg i szybciej).
Z przyziemnych spraw - polecam w Jastarni gofry wielkości cegły dziurawki 4kg, całkiem dobre gyrosy (u nas i tak by to nazwano “kebabem”) i fast foodowe naleśniki, których kaliber też przerósł moją małżonkę (widać sam Śląsk na Kaszuby odpoczywać jeździ).