Wreszcie pracownik UPC do mnie dotarł. Po… Hm. 17 dniach od zgłoszenia awarii. Nie mogę go winić. On otrzymuje rano rozpiskę z kim się spotkać i co się dzieje. Efekt? Przyznał że sygnał u mnie na osiedlu jest słabszy niż powinien i że zgłosi to do serwisu sieciowego. Co prawda, przy tym sygnale modem powinien mimo wszystko poprawnie chodzić. Stanęło na tym, że wymienił mi modem Arrisa na Motorolkę. Nie nową oczywiście, ale akurat w tym wypadku też wyznaję zasadę że lepszy używany i sprawdzony niż nowy i cholera wie jaki. Po wymianie modemu upload się ustabilizował. Download nie osiągnął szczytu który powinien być (20 mbps) ale spokojnie sięga pułapu 18.5 Mbps. Fakt że sprawdzane to było w godzinach szczytu, więc jestem świadom że jak się sprzedaje łącza po 10 czy 20 mbps to osiągnięcie wyniku na poziomie 80% jest bardzo dobrym efektem. Tymczasem wszystko chodzi. Ale zobaczymy za 2-3 dni.
I czy nie można było od razu - “Pan zacznie od wizyty w naszym BOKu, zawiezie Pan im Arrisa a dostanie motkę i torbę cukierków na przeprosiny?”. I ja bym się nie stresował.