Jakiś czas temu, przyznaję, niesłusznie osądziłem Wolskiego i jego twórczość na podstawie „Nieprawego łoża”. Niniejszym, odszczekuję to ;-)
Prawdą jest, że Nieprawe łoże odstaje od dotychczasowych powieści Wolskiego. Brakuje w nich wątków fantastycznych, a i fabuła nie jest tak dynamiczna jak w „Zamachu na Polskę” czy „Krawędzi snu”. NŁ jest książką ściśle związaną z najnowszą historią polski, od 1939 do 1980 roku. Nie czyta się już tego z zapartym tchem jak „Alterlandu” czy z permanentnym bananem na gębie jak „Matriarchatu”. Ale mimo wszystko, powoli, wciąga. I mnie, niestety, nie za pierwszym razem. Obawiałem się że w „Nobliście”, będzie ścisła kontynuacja NŁ. Myliłem się i to bardzo.
Wolski w swojej ostatniej książce dosyć luźno wiąże wątki z poprzednią książką, dając tym razem może powieść mało fantastyczną, ale też dobrą. Zostawia także otwartą furtkę na kontynuację w stylu fantastycznym, ale nie będę wam psuł efektu. „Noblista” jest dobrym kryminałem i faktycznie wywołuje bezsenność, co wyraźnie jest napisane w recenzjach umieszczonych z tyłu. Co prawda, osoby mniej zauroczone jego prozą mogą stwierdzić, że schemat powieści Wolskiego jest prawie cały czas ten sam. Mi to jednak nie przeszkadza i miło mi poczytać o przygodach identycznego od jakiegoś czasu bohatera – szarego człowieka po trzydziestce, który nie dość że rozpaczliwie szuka miłości, to najczęściej w ramionach młodych kobiet i nie rzadko ta miłość odbija się mu czkawką.
Generalnie polecam, obydwie książki. „Nieprawe łoże” miłośnikom historii najnowszej, a „Noblistę” fanom dobrego kryminału. Pierwsza książka dostaje u mnie solidne 4 w skali 1-5, druga, 5 z minusem.
Marcin Wolski – Noblista, Zysk i S-ka, ISBN 978-83-7506-165-9, 2008r. Cena jak zawsze – 29,90.
