Tak sobie jak co dzień czytam Wyborczą (czy jak to szanowny kolega z pewnej firmy zwany przeze mnie "Pudzianem" - Żydorczą). Jaka jest wyborcza - każdy wie. Jak każdy dziennik czy portal uwielbia przejaskrawiać artykuły i wieszczyć koniec świata, upadek gospodarki i inne niemiłe i straszne dla nas warianty rzeczywistości.
Podobnie było z mieszkaniami - najpierw że jeszcze będą drożeć. Jak na złość, sytuacja na rynku doszła do jako takiej stabilizacji. Zaczeła się korekta. Gazeta zaczeła wieszczyć, że teraz ceny pospadają. A ceny i rynek, jak to ceny i rynek, gazetę mają w miejscu gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę. Oczywiście gazeta.pl nadal będę czytać, bo jakoś da się odlać wodę z ich artykułów, ale nie o tym miałem pisać.
Wracając do nieruchomości. Jak już wspominałem, Gazeta znowu musiała znaleźć jakiś szokujący temat żeby postraszyć nas. Dzielne redaktorki i redaktorzy nie odczepili się od rynku nieruchomości i rozpoczęli tyradę o tym jak bardzo rosną ceny wynajmu, pisząc o biednych studentach, 2kzł za norę na Bemowie i ogólnym bojkocie wśród braci studenckiej. I ja właśnie o tym chciałem…
Drogi studencie…
Uprzejmie donoszę, że nikt nie ma zamiaru robić za twoją niańkę w wielkim mieście. Nie ma sensu Ci tłumaczyć zawiłości finansowych i gospodarczych dlaczego tak jest. Sroga prawda to to, że powinno się nawoływać do bojkotu nie wysokich cen mieszkań, a studentów. Jesteś klientem upierdliwym. Często nie płacisz na czas, potrafisz zniknąć z mieszkania bez powiedzenia przysłowiowego "pocałujcie mnie w d..ę drodzy właściciele", sąsiedzi mają dosyć twoich imprez. W mieszkaniu jednopokojowym mieszkasz razem z kilkoma innymi osobami, a koszt przywrócenia mieszkania do stanu używalności po twojej inwazji potrafi iść w tysiące złotych. Nie można cię traktować poważnie. Masz w nosie zasady współżycia społecznego, bo po zerwaniu się z garnuszka rodziców, nikt cię nie pilnuje. Umawianie się z tobą na konkretny okres wynajmu nie ma najmniejszego sensu. Co byś nie powiedział i tak wyniesiesz się po ostatnim egzaminie do domu do mamusi a od października znajdziesz nowego frajera który uwierzy że znalazł spokojnego nie palącego i nie hałasującego klienta na najbliższe parę lat.
Jesteś najemcą niepożądanym i to właśnie twój huczny styl życia i strach przed inwazją ciebie i tobie podobnych powoduje windowanie cen. 1500zł za kawalerkę? Tak, to normalna cena za kawalerkę, czynsz, podatki i ubezpieczenie od tego co wykombinujesz. Dodatkowo po każdym najmie lokalu przez studenta trzeba później mieszkanie najczęście wyremontować. Zauważ, że w środku roku akademickiego ceny są normalniejsze, ale w sezonie są takie abyś się przypadkiem nie przypałętał.
Gwarantuje ci, że jeżeli przyjdziesz niebawem do mnie, powiem ci wprost, że ja nie chcę studentowi mieszkania wynająć.