inicio mail me! sindicaci;ón
 

Archiwum » lipiec 2008

WordPress 2.6 jest dostępny! Uaktualnij teraz.

Takim to oto radosnym komunikatem powitał mnie dzisiaj mój łordpres. Brrr. Jak tylko pomyślę co mnie czeka, zaczynają mnie przechodzić ciarki. Ciekaw jestem efektów, bo podobno ficzery nowego WP są rewelacyjne. Dzisiaj podejmę pierwsze boje, tak więc z góry przepraszam mój fanklub za ewentualne przerwy techniczne. Tymczasem, zabieram się do publikacji kolejnej notki.




Klient specjalnej troski…

Koledzy z pracy, będący świadkami mojej walki z UPC, często twierdzą że jestem klientem specjalnej troski.  Z drugiej strony, jeżeli firma lub operator wywiązują się ze swoich usług, jestem w sumie wzorowym klientem, rachunki płacę przed wystawieniem faktury, używam infolinii jako ostatniej deski ratunku itp. Problemem dla różnych firm jest to, że postępuję nieszablonowo. Wiem czego powinienem oczekiwać i domagam się realizacji usług w 100%. Jednym z takich nietypowych zachowań jest na przykład zmiana kodu PIN do karty płatniczej. Standardowy klient otrzymuje kartę płatniczą oraz PIN w kopercie i uczy się go na pamięć. Ja postanowiłem po otrzymaniu karty od BZ WBK, że zmienię kod PIN. Niestety, ta operacja przerosła system informatyczny banku.

Karta z WBK nie jest standardową kartą płatniczą. Wyróżnia się posiadaniem magicznego chipa. Chipa, który przysparza więcej problemów niż korzyści. Mimo wielokrotnej zmiany PINu do karty, przy próbie zapłacenia kartą, terminale w punktach sprzedaży wyświetlają komunikat „błędny PIN”. Zgodnie z radami pracowników infolinii WBK, zmieniłem PIN ponownie, w innym bankomacie. O naiwności, łudziłem się to pomogło. A co na to pracownicy infolinii? Doradzają aby… wpisać PIN trzykrotnie. Wtedy PIN na karcie się zaktualizuje…

Cóż, przetestuję ich metodę, chociaż na zdrowy chłopski rozum, powinna ona doprowadzić do zablokowania karty. A wam, jeżeli wolicie mieć wszystko po swojemu, WBK radzę omijać szerokim łukiem.



I coś prostszego do jedzenia

Jot narzeka że wieprzowinka zbyt skomplikowana. Ok, coś prostszego, specjalnie dla niego ;-)

Makaron z tuńczykiem i cebulą. Przepisu nauczyła mnie moja małżonka, często głodująca na studenckim wikcie ;-)

Potrzebne będzie:

  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • kilka cebul, powiedzmy ze 3-4
  • puszka lub kartonik pomidorów krojonych (łatwo) lub ze 4 duże świeże
  • makaron

Cebule kroimy w plasterki, wrzucamy na rozgrzany olej, solimy i pieprzymy. Czekamy aż cebula się lekko obsmaży. Generalnie – moja żona lubi jak cebulka jest na tyle mało obsmażona że aż chrupie, ale niektórzy lubią jak cebula jest mięciutka i cała potrawa ma aromat duszonej cebulki. Właśnie od tego jak długo będziecie obsmażać tą cebulkę zależy finalny smak potrawy. Cebulkę obsmażamy na niedużym ogniu! Jak już osiągnie ona oczekiwany stan, dorzucamy pomidory i tuńczyka.  Mieszamy wszystko dokładnie aż osiągnie w miarę jednolitą konsystencję i podajemy z makaronem. Jeżeli sos jest zbyt kwaśny można dać odrobinę cukru. Jeżeli zbyt słodki – max pół łyżeczki octu. Instrukcję przygotowania świeżych pomidorów znajdziecie w tekście o wieprzowinie ;-)

Smacznego.

Idę sam coś zjeść.



Mniam!

Tym razem trochę nietypowo, bo o żarciu. Jakoś tak ostatnio dawno nic mi dobrego do jedzenia nie wyszło (ale o tym na koniec), ale dzisiaj nastąpił przełom i po raz pierwszy od paru tygodni smakuje mi to co zrobiłem. Nie wysiliłem się zbytnio, bo przepis znam już parę lat i co jakiś czas go używam, ale skoro to przecież „blog”, to trzeba się szamaniem pochwalić. Panie, Panowie, Wieprzowina curry w piwie (opcjonalnie na ostro).

Masz ochotę coś zjeść? Zapraszam dalej :-)



Profilaktycznie

Wiadomo. Profilaktyka najważniejsza. Nawet w tym wypadku. Jeszcze nie wiadomo co, nie wiadomo o której, ale na wszelki wypadek - opóźnienie 100 minut :-)

P7030024



« poprzednie wpisy