Dawno czytanie książki nie szło mi aż tak opornie jak przy “Przenajświętszej Rzeczpospolitej”. Z jednej strony niby fajnie, polska rządzona przez kościół, całe społeczeństwo traktowane jak śmieci, obozy reedukacyjne. Z drugiej strony jakoś tak to wszystko płytkie i kręci się głównie wokół wódy, ćpania, dymania i korupcji. Całość trochę chaotyczna, sporo wątków prowadzonych równolegle, a na koniec, praktycznie brak końca.
Czy książka jest zupełnie do niczego? Raczej nie. Po prostu nie dla mnie. Nie mój smak. Za mało przygody, zbyt dużo wulgaryzmów. I brakuje tej jednej rzeczy, wątku, elementu fabuły, czegoś co by daną książkę definiowało.
Ogólnie - odradzam. Szczególnie jeżeli podobają się wam te same książki co mi. Nie wiem jak wygląda reszta twórczości tego autora, ale zanim po nią sięgnę po raz kolejny, wstrzymam się.
Jacek Piekara - Przenajświętsza Rzeczpospolita, Fabryka Słów 2008, 39,90PLN, 430 stron, twarda oprawa.