Archiwum » listopad 2008
23 listopada 2008, 23:02 · Kategorie: fotografia · Tagi: zima
Zima przyszła. Jak zawsze, zaskoczyła kierowców, drogowców i panią Helenkę z warzywniaka. Newsy na pierwszych stronach gazet mówią o kataklizmie, prezydent chcę ogłaszać stan wyjątkowy, itp. itd. Nie rozumiem, jak się można dziwić, że w dniu 23 listopada pada śnieg. A bałwany, jak to bałwany mają w zwyczaju, poczęły wyrastać jak grzyby po deszczu.

21 listopada 2008, 14:39 · Kategorie: howto's, linux · Tagi: liquidsoap, radio
Koledze ostatnio zachciało się radia internetowego. Z racji tego iż powoli rozglądałem się za jakimś komercyjnym hostingiem, dogadałem się z nim i rozpocząłem współpracę. Podstawowy problem takiego radia, to brak czasu na ciągłe audycje na żywo. Oczywiście jest sobie IceS i można mu dołożyć skrypt w perlu w celu odtwarzania muzyki ciągle, ale rozwiązanie to jest mało estetyczne.
Po pierwsze, IceS cały czas próbuje się podłączyć do serwera i po paru próbach wychodzi. Więc trzeba go odpalić w pętli. Aby przerwać jego działanie i rozpocząć audycję na żywo należy go wykopać, czego skutkiem najczęściej jest przerwa w strumieniu. Trochę pogrzebałem w sieci i znalazłem coś cudownego…
czytaj dalej »
19 listopada 2008, 10:49 · Kategorie: humor · Tagi: fail, wyhacz
Fajnie że ktoś o nas (konsumentów) się troszczy. Co prawda, wpadka niewielka, ale artykuł o podwyżkach cen prądu ilustrować zdjęciem licznika gazowego i faktur za to paliwo? Fail ;-)
3 listopada 2008, 0:18 · Kategorie: książki · Tagi: Łukjanienko

Filmy przyzwyczaiły nas, że ostateczna walka rozgrywa się zawsze w odpowiedniej scenerii. Frodo wrzuca pierścień do gardzieli wulkanu, a nie topi go w płomieniach palnika bunsenowskiego u postępowych krasnoludów. Luke Skywalker wystrzeliwuje torpedę do rury wydechowej Gwiazdy Śmierci, a nie przecina Najważniejszy Kabel w przedziale reaktora. Terminator stacza ostatnią walkę wśród ruchomej maszynerii fabryki, a nie pośrodku kurnika. A przecież mogłoby to bardzo ciekawie wyglądać! Gdaczące kury, przerażony, ale gotów do obrony swoich “kobiet” kogut, pękające pod nogami robotów świeże jaja, spanikowane żółte puchate kurczątko…
Nie, nie doznałem nagle olśnienia. Po prostu zacząłem tego posta od zacytowania jednego z rozdziałów “Czystopisu”. Jeszcze nigdy w życiu nie wyczekiwałem tak żadnej książki jak tej. I naprawdę nie wiem co mnie pociąga w prozie Łukjanienki. Ale jego książki nie dość że czyta się jednym tchem (trzy wieczory bez zarywania nocek), to w dodatku mają one jakąś fabułę i jakiś cel.
czytaj dalej »