inicio mail me! sindicaci;ón
 

Święta i po świętach

Mróz jak cholera. U mnie aktualnie poniżej -18 stopni. Nie wiem, ale komuś wyraźnie brakuje zimy i tak się na nas mści. Szkoda tylko że ten cały śnieg jest teraz. Mógł spaść w sumie na święta, bo wtedy było go jak na lekarstwo. Co prawda już nie pada. Co jest niezmiernie miłe z jego strony, bo przynajmniej nie trzeba co rano z łopatą wykopywać samochodu z zaspy. Nie, wcale nie przesadzam. Tego białego gówna spadło chyba jak nigdy dotąd. Ktoś nam zafundował zapas (zarówno śniegu jak i mrozu) na najbliższe pięć pieprzonych zim, które zostaną odwołane z powodu globalnego ocieplenia i recesji.


Nie, no fajnie jest, bielutko i w ogóle. Ale znowu mi pozamarzały siłowniki od centralnego zamka (tak, miałem je wymienić pod koniec lata, zapomniałem nie chciało mi się) i chociaż o tyle dobrze, że przy takim mrozie już białe gówno nie raczy nas opadami, to przynajmniej szyby nie trzeba skrobać. Co jest równie upierdliwe jak pozostałe niewygody spowodowane nagłym atakiem śniegu. Najgorzej też nie mam. Co prawda ulica obok mojego domu jest czterdziestej kategorii odśnieżania, a osiedlowe uliczki mają w planach adnotacje „nie obowiązuje w okresie grudzień-luty”, jednakże do najbliższej odśnieżanej drogi jest w sumie z 200 metrów.

A! Miało być świątecznie a jest zrzędliwie. No więc tak. Przez cały grudzień wszyscy wam pewnie truli że zdrowych, wesołych, szczęścia, zdrowia i w ogóle, więc ja stwierdziłem że będę siedział cicho. Święta minęły, wróciłem do domu, tak więc, aby teraz mieć większą siłę przebicia:

Życzę wam drodzy czytelnicy, wszystkiego najlepszego, a w szczególności zdrowia i spełnienia marzeń w 2009 roku.

Może być? Super, koniec promocji.

Święta spędziłem na Podlasiu. Wbrew pozorom niedźwiedzie polarne nie chciały mnie rozszarpać, zimno jakoś strasznie nie było. Ale skutki obżarstwa będę chyba odczuwał co najmniej do Wielkanocy. To czemu narzekam, mimo że jestem zadowolony? Bo jest zimno, znowu zdycham przez przewlekłe zapalenie zatok, a w dodatku w piątek się przeciągnąłem i wraz z charakterystycznym „yyy…” które towarzyszy wyciąganiu kości i mięśni usłyszałem jeszcze „chrup”. Niestety, kręgosłup mnie boli czwarty dzień z rzędu. Niby biorę prochy na to, ale efekt jest taki sobie. Cóż, swoje trzeba się przemęczyć. A z racji tego że ani żona, ani szanowne towarzystwo wzajemnej adoracji ircowej, współczuć mi nie potrafią, to się chociaż na blogu wyżalę, bo w sumie od tego też to jest. Przy okazji dostanę 23 bardzo dobre rady w komentarzach jakie brać leki na to, że śnieg nie jest zły, że wcale nie jest zimno i że mogę kupić viagrę po 3$ za sztukę.

Ech, a pisali w ulotce od tego leku, że powoduje stany euforii. Albo kłamali, albo za mało biorę.

Dobranoc.

Skomentuj

English users please note: since my blog is primary in Polish, English comments can be marked by Akismet (antispam) plugin as a spam. Please, allow few days for moderate action if You don't see your comment instanly.