W sumie do opisania mam siedem książek. Trochę się nazbierało przez ostatni miesiąc. Ale cóż. Trzeba jakoś to przełknąć i skoro się zobowiązałem opisywać wszystko co czytam na blogu, to obietnicę spełnić muszę. Tak więc “stay tuned” jak mawiają angole, bo o ile mnie małżonka do wyra nie zagoni to pojawi się tu niebawem parę postów o literaturze jaką czytałem. A w dzisiejszym menu, aby dać przedsmak tym których to w ogóle interesuje – Wolski i Łukjanienko (jak zawsze zresztą).