inicio mail me! sindicaci;ón
 

Archiwum » książki

Labirynt odbić

Labirynt odbić

Wydawnictwo MAG zarobiło u mnie na wielkiego plusa. Otóż poza wznowieniem poszukiwanego przeze mnie “Dziennego Patrolu”, zaczęli wznawiać pozostałe książki Łukjanienki. Wiem, to nudne czytać cały czas jednego autora. Wybaczcie – inaczej czytać chyba nie umiem. Na pierwszy ogień poszedł “Labirynt odbić” z serii “Głębia”.

Z samym uniwersum Głębi miałem okazję już się spotkać w zbiorze opowiadań “Atomowy sen” i nie mogę powiedzieć żeby pomysł na świat wirtualny SŁ jakoś mnie zwalił z nóg. Ale “Labirynt” po raz kolejny udowodnił że Łukjanienko potrafi naprawdę dobrze pisać.




Jesienne wizyty

Jesienne wizytyJesienne wizyty Siergieja Łukjanienki są osadzoną we “współczesnej” Moskwie bajką o walce Siły, Władzy, Nauki, Rozwoju, Sztuki i Miłości. Walce w której ma zostać wyłoniony nowy mentor ludzkości na następne dziesięciolecia. Bajką trudną i wymagającą chwili zastanowienia. Można by to nazwać, inteligentnym S-F. Zgodnie z tytułem, cała książka jest mroczna, deszczowa, słowem jesienna. Nie znajdziemy w niej czystego podziału na dobro i zło jak w patrolach, ani też tryumfu jednego bohatera, jak w space-operach.



Kaprys historii

image

Przechadzając się główną “galerią” dworca Warszawa Cmentarna, kątem oka zauważyłem na “wystawie” jednej z bud z książkami napis “WOLSKI” który momentalnie uruchomił proces hamowania i zmiany kursu wprost na rzeczoną wystawę. Chwila oględzin i faktycznie – Wolski wydał nową książkę. Cóż, tempo ma nieziemskie, 7 miesięcy od “Eurodżihadu” (który prawdę mówiąc nie był wcale taki rewelacyjny).

Kaprys historii jest kontynuacją historii zapoczątkowanej w “Nieprawym łożu” i kontynuowanej w “Nobliście”. A wrażenia? Cóż… (spoilery!)



Nazbierało się tego…

W sumie do opisania mam siedem książek. Trochę się nazbierało przez ostatni miesiąc. Ale cóż. Trzeba jakoś to przełknąć i skoro się zobowiązałem opisywać wszystko co czytam na blogu, to obietnicę spełnić muszę. Tak więc “stay tuned” jak mawiają angole, bo o ile mnie małżonka do wyra nie zagoni to pojawi się tu niebawem parę postów o literaturze jaką czytałem. A w dzisiejszym menu, aby dać przedsmak tym których to w ogóle interesuje – Wolski i Łukjanienko (jak zawsze zresztą).



Większe zakupy

Z racji skompletowania praktycznie wszystkiego co należy do Wolskiego, postanowiłem się zaopatrzyć w pozostałe pozycje Łukjanienki. Niestety, dostępność niektórych pozycji jest dosyć problematyczna. W każdym bądź razie, do księgozbioru dołączyły: Tańce na śniegu, Genom, Zimne brzegi, Nastaje świt, Zimne błyskotki gwiazd, Gwiezdny cień, Jesienne wizyty.

Oczywiście, na wszystko rzuciłem się jak wygłodniały pies, o czym zaraz poczytacie. Traf chciał że znowu zdycham więc pewnie będę miał trochę czasu na poczytanie.

A! MAG wznawia serię Głębia, rozpoczynając oczywiście od „Labiryntu odbić”. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Ja chwilowo z racji wydania reszty pieniędzy na lekarstwa nie pokuszę się o kupno. Będzie trzeba zaczekać do wypłaty.



Strona 2 z 51 2 3 4 5