inicio mail me! sindicaci;ón
 

Zabawy w timelapse

Jakoś tak nudziło mi się w weekend. Więc w ruch poszedł laptop, statyw i po godzinie powstało coś mniej-więcej takiego:

Get the Flash Player to see this player.

Przed przekodowaniem to było 1280×720, ale jakoś tak chyba nie bardzo mam warunki żeby takie wideo udostępnić. Zdjęcia co 5s. Niestety Miałem do wyboru – albo drzewo albo budynki, tak więc nie udało się zrobić czystego filmiku samych chmur. Ale to tylko zabawa w końcu… Anyway, wideo nie jest idealne, ale w końcu udało mi sie zmusić mplayera by je w miarę ładnie zakodował. Mam niestety niezbyt dobrą miejscówkę na robienie takich zdjęć w domu, bo balkon mam na stronę nasłonecznioną (rozjaśnienia i przebłyski na filmiku są właśnie z tego powodu).




Wieczorne narzekanie

Mawiają, że to dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Ja mam inne zdanie. Chęci jak chęci, ale nadal trzeba je w jakimś mniejszym czy większym stopniu posiadać. Dodatkowo, chcieć == móc. A więc, jeżeli ktoś ma dobre chęci, oznacza najczęściej że jest w stanie spełnić swoje chęci. Natomiast obietnice… No cóż, nie trzeba nawet mieć dobrych chęci. Ba! Wystarczy nawymyślać. Ale do rzeczy…



Czy szkło ma zapach?

Zapach szkła Łukjanienko się skończył, Wolski w swoich nowych książkach ("Nieprawe łoże" i "Noblista") już nie jest już tym samym Wolskim jakiego lubię, po Białołęckiej się przejechałem równo. Wniosek? Trzeba szukać nowej ofiary. Parę wizyt w księgarni i w końcu się zdecydowałem. Tym razem padło Andrzeja Ziemiańskiego. Dorwałem jego zbiór opowiadań pt. "Zapach Szkła". Nie udało mi się zmęczyć całości, ale widzę już, że ten autor ma szansę na zapełnienie pustych pozycji na moich półkach z książkami.

A jak Ziemiański pisze? Jego styl nawet mi odpowiada. Postaci kreowane przez niego może nie są aż tak głębokie jak u innych autorów, ale przecież to dopiero zbiór opowiadań. Może nie wciąga to tak jak Patrole Łukjanienki, ale jest nadal dowcipnie i… "polsko". Idee opowiadań całkiem ciekawe (chociaż motyw "Bomby Heisenberga" i "Legendy" przypominają trochę, lecz nadal luźno, Matrixa) i nie oklepane.

Podobnie jak Wolski, Ziemiański jest zakochany w swoim rodzinnym mieście – Wrocławiu (Wolski w warszawskim Aninie).

Konkludując, Ziemiański dostał u mnie plusa na starcie z taryfą ulgową za to że czytam zbiór opowiadań. Mam nadzieję że jak wybiorę którąś z jego powieści, będę zadowolony z dobrego wyboru.



I po majówce

Co prawda będzie kolejna (22 święto, w czwartek) i pewnie z lepszą pogodą, ale na tą nadchodzącą zaplanowałem już inwazję rowerową na poligon. Tym razem udałem się do Jastarni. Co prawda pogoda dopisała tylko pierwszego dnia, ale opalanie się na plaży nie było moim głównym celem. Fakt, padało cało czwartkowe popołudnie i przez cały piątek. Natomiast w sobotę było już tylko pochmurno. Na szczęście, morze to nie jedyna atrakcja na półwyspie Helskim. Ja akurat zbyt wiele nie pozwiedzałem – trochę z braku czasu, trochę z lenistwa. Nastawiłem się także na trochę inne atrakcje (przejażdżka SA132). Nie mniej jednak, polecam fokarium w Helu oraz latarnię morską. W pierwszym wypadku, można mimo DP przy boku w pełni legalnie pogapić się na fajne foczki, w drugim, powspinać się z siedem pięter po wąskich schodach. Jeżeli macie ochotę pozwiedzać Gdynię, polecam popłynięcie do niej promem z Helu (taniej niż pociąg i szybciej).

Z przyziemnych spraw – polecam w Jastarni gofry wielkości cegły dziurawki 4kg, całkiem dobre gyrosy (u nas i tak by to nazwano „kebabem”) i fast foodowe naleśniki, których kaliber też przerósł moją małżonkę (widać sam Śląsk na Kaszuby odpoczywać jeździ).



Czy jeszcze pamiętacie?

Sklepy z oprogramowaniem. A właściwie, jaskinie piractwa. Nagrywanie kaset, dyskietek. Jeszcze nawet nie CD…

Żeby nie było wątpliwości – foto wykonane w dniu dzisiejszym, czyli w 2008 roku. A gdzie, to już zagadka dla was ;)