inicio mail me! sindicaci;ón
 

Pozazdrościłem trackera…

Czym jest protokół Bittorrent, nie muszę chyba tłumaczyć. W każdym bądź razie, jest to protkół także użyteczny w momencie transferu danych pomiędzy dwoma i więcej hostami. Ja używam tego protokołu np. do przerzucania dużych ilości danych z pracy do domu i w drugą stronę. Zainstalowanie klienta który uruchamia się przy starcie systemu pozwala na wrzucenie do kolejki nawet i 200GB danych do przewalenia i zapomnienia o sprawie na parę dni. Wiadomo jednak - danych prywatnych nie będziemy przepuszczać przez publiczne trackery.

Pakiet BitTornado zawiera co prawda w sobie bttrack.py, niestety jest to kolejna usługa którą trzeba uruchamiać i pilnować. Sam protokół trackera podpiera się HTTP. W taki sposób powstało na przykład TBSource - który jest najpopularniej używanym zamkniętym trackerem i nie dam sobie ręki obciąć czy nie jedynym.

Powyższy jest stary jak świat i pewnie nie jest wolny od wad. W dodaktu, co tracker, to inaczej zmodyfikowany. Konkurencji na “rynku” wprowadzać nie zamierzam, ale przejżenie kodu pozwoliło mi na napisanie małego co-nieco. Co prawda nadal nie wiem czy jest sens udostępniania tego komukolwiek. Osoby które są poważniej zainteresowane tematem, napiszą po swojemu na podstawie dostępnego TBSource, a pozostali tylko zamęczą mnie pytaniami, po czym w końcu i tak zainstalują sobie wspomniane TBSource.



1, 2, 3, próba bloga

Wychodzi na to, że Wordpress w wersji 2.6 działa, nie psuje się i nie ma z nim problemu.


WordPress 2.6 jest dostępny! Uaktualnij teraz.

Takim to oto radosnym komunikatem powitał mnie dzisiaj mój łordpres. Brrr. Jak tylko pomyślę co mnie czeka, zaczynają mnie przechodzić ciarki. Ciekaw jestem efektów, bo podobno ficzery nowego WP są rewelacyjne. Dzisiaj podejmę pierwsze boje, tak więc z góry przepraszam mój fanklub za ewentualne przerwy techniczne. Tymczasem, zabieram się do publikacji kolejnej notki.


Klient specjalnej troski…

Koledzy z pracy, będący świadkami mojej walki z UPC, często twierdzą że jestem klientem specjalnej troski.  Z drugiej strony, jeżeli firma lub operator wywiązują się ze swoich usług, jestem w sumie wzorowym klientem, rachunki płacę przed wystawieniem faktury, używam infolinii jako ostatniej deski ratunku itp. Problemem dla różnych firm jest to, że postępuję nieszablonowo. Wiem czego powinienem oczekiwać i domagam się realizacji usług w 100%. Jednym z takich nietypowych zachowań jest na przykład zmiana kodu PIN do karty płatniczej. Standardowy klient otrzymuje kartę płatniczą oraz PIN w kopercie i uczy się go na pamięć. Ja postanowiłem po otrzymaniu karty od BZ WBK, że zmienię kod PIN. Niestety, ta operacja przerosła system informatyczny banku.

Karta z WBK nie jest standardową kartą płatniczą. Wyróżnia się posiadaniem magicznego chipa. Chipa, który przysparza więcej problemów niż korzyści. Mimo wielokrotnej zmiany PINu do karty, przy próbie zapłacenia kartą, terminale w punktach sprzedaży wyświetlają komunikat „błędny PIN”. Zgodnie z radami pracowników infolinii WBK, zmieniłem PIN ponownie, w innym bankomacie. O naiwności, łudziłem się to pomogło. A co na to pracownicy infolinii? Doradzają aby… wpisać PIN trzykrotnie. Wtedy PIN na karcie się zaktualizuje…

Cóż, przetestuję ich metodę, chociaż na zdrowy chłopski rozum, powinna ona doprowadzić do zablokowania karty. A wam, jeżeli wolicie mieć wszystko po swojemu, WBK radzę omijać szerokim łukiem.


I coś prostszego do jedzenia

Jot narzeka że wieprzowinka zbyt skomplikowana. Ok, coś prostszego, specjalnie dla niego ;-)

Makaron z tuńczykiem i cebulą. Przepisu nauczyła mnie moja małżonka, często głodująca na studenckim wikcie ;-)

Potrzebne będzie:

  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • kilka cebul, powiedzmy ze 3-4
  • puszka lub kartonik pomidorów krojonych (łatwo) lub ze 4 duże świeże
  • makaron

Cebule kroimy w plasterki, wrzucamy na rozgrzany olej, solimy i pieprzymy. Czekamy aż cebula się lekko obsmaży. Generalnie – moja żona lubi jak cebulka jest na tyle mało obsmażona że aż chrupie, ale niektórzy lubią jak cebula jest mięciutka i cała potrawa ma aromat duszonej cebulki. Właśnie od tego jak długo będziecie obsmażać tą cebulkę zależy finalny smak potrawy. Cebulkę obsmażamy na niedużym ogniu! Jak już osiągnie ona oczekiwany stan, dorzucamy pomidory i tuńczyka.  Mieszamy wszystko dokładnie aż osiągnie w miarę jednolitą konsystencję i podajemy z makaronem. Jeżeli sos jest zbyt kwaśny można dać odrobinę cukru. Jeżeli zbyt słodki – max pół łyżeczki octu. Instrukcję przygotowania świeżych pomidorów znajdziecie w tekście o wieprzowinie ;-)

Smacznego.

Idę sam coś zjeść.


« poprzednie wpisy · następne wpisy »