Gdyby Chmielewska pisała fantasy…
Nałóg dzisiaj znowu dał się we znaki. Stojąc przed perspektywą oczekiwania na małżonkę, która w wielkim wielkim mieście robiła dzisiaj zakupy oraz faktem, że lodówka generalnie stoi pusta, musiałem czymś sobie zająć popołudnie i jak się w tej chwili okazuje, początek nocy.
Tak więc w drodze do domu nawiedziłem księgarnie. Schemat postępowania mam bardzo prosty, typuję jakąś ładnie wyglądającą i zapowiadającą się książkę i jeżeli przypadnie mi ona do gustu, czytam później całą twórczość danego autora. Tak było z Wolskim, Łukjanienką i paroma innymi autorami. Z racji posuchy ogólnej (z Wolskiego zostało mi wyglądające na ciężko strawne “Nieprawe łoże” a “Dzienny patrol” Łukjanienki będzie miał wznowienie w lipcu) po wejściu do księgarni tępym wzorkiem zacząłem przeglądać zawartość półek z napisem “fantastyka”. No i padło na pewną autorkę…