inicio mail me! sindicaci;ón
 

Tagi » chello

Jaki ja głupi byłem… (update)

Przeniosłem sobie telefon stacjonarny do UPC. A co mi tam, zawsze parę złotych taniej, jedna faktura, większe możliwości, bla, bla, bla. O jaki ja durny byłem.

Piątek, późne godziny popołudniowe. Sąsiadka mnie zawołała, że jej stacjonarny nie działa. Zwlokłem się z wyra, podniosłem słuchawkę, cisza. Napięcia na linii brak. Kabel do skrzynki sprawdzony, nie stwierdziłem na nim przerw. Dobra, idę do domu zadzwonić na błękitną i zgłosić awarię. Podnoszę słuchawkę i zamiast wesoło ćwierkającego ciągłego sygnału usłyszałem przerywany. Próbuję parę razy – dupa. Reset modemu – dupa. Do mnie dodzwonić się można, natomiast mi nie dane jest nawiązać połączenie. Dobra dzwonimy do jupisi.

Traf chciał że im w ogóle coś nieźle padło, bo do 23:00 nie udało mi się dodzwonić. Dopiero następnego dnia w przebłyskach świadomości pomiędzy atakami bólu zęba udało mi się do UPC dobić. Mimo iż lewa połowa aparatu gębowego mnie boli niemiłosiernie, usiłuję powstrzymać moce dżedaj i nie zatłuc konsultanta na odległość. Pan mi mówi że jest poważniejsza awaria i żeby zrestartować modem, ale koniecznie po 17:00 bo teraz to uwalę sobie internet. Traf chciał że po dojściu do biurka widzę jak modem sam się zrestartował i… zsynchronizował bez najmniejszych problemów. Wychodzi na to że awarii internetu u mnie nie ma. Wieczorem już nieźle wściekły (gorączka, ryło mnie całe boli, Ketonal nie pomaga) udaje mi się dobić do UPC. Pan oczywiście zwija się w przeprosinach, owija we wstążeczkę i daje siebie do pokrojenia, bo jest mu niezmiernie przykro. Natomiast z racji tego że zgłosiłem dezaktywację poczty głosowej, to na bank, w ciągu 48h telefon zostanie naprawiony.

Mija niedziela, poniedziałek, 48h. Tym razem nastrój trochę lepszy. Stan zapalny odpuszcza, powoli dochodzę do siebie (po 10 dniach pieprzonego bólu). Dodzwoniłem się do UPC. Again, betoniara po drugiej stronie w kółko pieprzy że nie wie kiedy telefon naprawią, później pieprzy coś o pięciu dniach roboczych. Ostatkiem sił bronię się przed cisnącą się na usta łaciną i trzymam fason. Ciśnienie pozwala mi na postrzeganie pozazmysłowe i już widzę sucz siedzącą gdzieś w Katowicach przy biurku na ołpenspejsie, lakierek do paznokci śmierdzący w promieniu 20 metrów i pilniczek którym się branzluje po pazurkach. Brak zdolności telekinetycznych u mnie ocalił jej życie.

Ech. Walę. Wyciągnąłem znajdujący się w starym mieszkaniu „Aster TP” i podpiąłem pod linię TP. Zobaczymy, czy teraz z telefonem w UPC się też będę pieprzył osiem miesięcy jak z internetem.

Update: po którymś telefonie z kolei natrafiłem na osobę która umiała zadzwonić gdzieś dalej i poprosić o naprawienie. O dziwo, udało się problem rozwiązać od ręki i telefon ożył. Tylko dlaczego pracowników w UPC którzy znają się na swojej robocie można policzyć na palcach jednej ręki?




UPC rule!

593360842

Jak by co, oryginał leży tutaj: http://www.speedtest.net/result/593360842.png



Żeby być sprawiedliwym…

Po ośmiu miesiącach walk, UPC w końcu naprawiło sieć u mnie na osiedlu. Problemem były wkurzające przerwy o długości 34 sekund (nie, to nie średnia, to 95% wyników). Niestety, naprawili mi dopiero po wystosowaniu pisemnej reklamacji. A naprawili mi jakiś miesiąc temu. Od tamtego czasu mój internet przestał wyglądać jak ser szwajcarski. Dodatkowo, po wprowadzeniu ofert fiber-hyper-cośtam już po dwóch tygodniach prędkości 50 i 120 mbps są także dostępne na mojej zabitej dechami wsi, a od momentu wprowadzenia, naprawdę udaje mi się wyciągnąć 30mbps z sieci które peerują się z UPC przez PL-IX.

I żeby być sprawiedliwym, przyznaję, że problemy z UPC się skończyły.

A tutaj wykres jak to wygląda w praktyce:

bw



Dostałem prezent od UPC

Dzisiaj ze skrzynki wyciągnełem podjerzanie wyglądającą kopertę. Grubą, wypchaną, od UPC.



Był sobie Pan z UPC

UPC Wreszcie pracownik UPC do mnie dotarł. Po… Hm. 17 dniach od zgłoszenia awarii. Nie mogę go winić. On otrzymuje rano rozpiskę z kim się spotkać i co się dzieje. Efekt? Przyznał że sygnał u mnie na osiedlu jest słabszy niż powinien i że zgłosi to do serwisu sieciowego. Co prawda, przy tym sygnale modem powinien mimo wszystko poprawnie chodzić. Stanęło na tym, że wymienił mi modem Arrisa na Motorolkę. Nie nową oczywiście, ale akurat w tym wypadku też wyznaję zasadę że lepszy używany i sprawdzony niż nowy i cholera wie jaki. Po wymianie modemu upload się ustabilizował. Download nie osiągnął szczytu który powinien być (20 mbps) ale spokojnie sięga pułapu 18.5 Mbps. Fakt że sprawdzane to było w godzinach szczytu, więc jestem świadom że jak się sprzedaje łącza po 10 czy 20 mbps to osiągnięcie wyniku na poziomie 80% jest bardzo dobrym efektem. Tymczasem wszystko chodzi. Ale zobaczymy za 2-3 dni.

I czy nie można było od razu – „Pan zacznie od wizyty w naszym BOKu, zawiezie Pan im Arrisa a dostanie motkę i torbę cukierków na przeprosiny?”. I ja bym się nie stresował.



Strona 1 z 31 2 3